Laboratorium rzeczywistości.

- kurtynka.

w niedziele wieczorem. 16/11/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 22:07

cała bym chciała
zamienić się w czoło,
miejsce matczynego ciepłego pocałunku.

 

ze zbioru prawd codziennych. 13/11/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 20:22

tylko porządek
ma siłę zatrzymania czasu.
tylko zatrzymany czas,
daje spokój.

eller hur?

 

zapachem. 11/11/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 09:49

na jakimś przejściu,
mijała mnie grupka robotników
w ubrudzonych,
ubłoconych,
odblaskowych
spodniach drelichowych,
tak bardzo przyziemnych,
że sie już bardziej nie da.

tylko, że oddychali kawą,
wprost mnie w nozdrza.

 

wydaje się, że więcej się już nie da. 30/10/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 20:49

w powietrzu wyczuwa się
zbyt duże stężenie klęsk.

wymyśl coś ciekawego,
a przytrafi się to mnie.
gratis.

a jednak.

 

czy to zdrowo tak? 18/10/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 21:17

dla jednych
zaczyna się od miękkich zlepków ust.
dla innych
kończy na zardzewiałych sprężynach
wyłuskiwanych spośród watoliny.

ale łączy ich jedno:
sposób kalkulowania rzeczywistości.

monotematyczny instynkt,
który prowadzi ich zawsze w tą samą stronę.

 

na tę chwilę. 15/10/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 23:03

marzę,
żeby przedpołudniem
otworzyć oko,
leniwie przeciągnąć się,
w pidżamie przemierzać
trasę kuchnia - posciel
z kubkiem kawy w dłoni.
potem siąść przy biurku,
podwinąć nogę,
wąchać parujący napój,
przejechać dłonią po potarganych włosach,
westchnąć,
zamruczeć.

proste, nie?
nie.

 

sekundkę. 13/10/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 16:15

a bałagan jest taki,
że nawet wskazówka
nie wie
gdzie sie ruszyc.

 

czy cud się uda? 27/9/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 12:26

zwiastują mi Cię
samoloty.

błyskające światła
na czarnym niebie;
bezszelestne białe ptaki,
tnące błekit;
warczące drapieżniki
atakujące prawa fizyki.

no!
więc zwiastuj,
bo jest zastój!

 

tajemnice komunikacji miejskiej. 24/9/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 18:26

o szóstej dziewięć,
wybiegam z bloku,
na ten przystanek,
co go widac już z okna.

pięć minut później
obieram tylne drzwi
autobusu sto czterdzieści cztery.

w sto pięćdziesiątce dwójce,
wsiadam drugimi,
bo mam potem bliżej.

i kątem oka widze jeszcze,
mijające się
stare, niebieskie tramwaje.

- wtorkowo-środowa,
nakręcana dżungla miejska,
o prześliczych trybach.

 

nierytmiczny. 22/9/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 07:49

- śpię z wieloma.

tak wyznała naszej prasie
z wczorajszego wieczora
znana gwiazdka
słowa, aktu i telewizora.

już brukowce smarowały,
siostry modły odprawiały,
i żałobę zarządzono, narodową,
polką zwać się dłużej nie pozwolą.

szkoda tylko, nie spytali:
“- z kim?” i “- gdzie to?”
bo by wtedy posłuchali

opowieści o wspomnieniach
z jej życiowych chwil tak ważnych,
i że co noc, ją odwiedza,
jakaś myśl tak intensywna,
że z nią sypią, a tak wprawdzie,
to śni ją - i nic więcej.