Laboratorium rzeczywistości.

- kurtynka.

w tym czasie. 24/12/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 22:59

myśli biegły miliardy
po plecach
jak mrówki,
jedna za drugą,
niezmąconym szeregiem.

szkoda, że żadna
nie została złapana
i włożona do cybernetycznej gablotki.
żałuję,
być może tak, jak i wy.

 

krótka lekcja nauki mowy. 4/12/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 23:51

czy

poznałeś mnie wtedy,
gdy wyrzucałam papierek do kosza na śmieci
na przystanku komunikacji miejskiej,
o szóstej nad ranem,
we wtorek.

czy przypominałam ci wtedy

twoją córkę
wsiadającą w pociąg do stolicy,
kochankę
rzucającą w ciebie nadwiędłą różą
(w dowód miłości - po raz ostatni),
twoje urojenie nocne
rzucające spojrzeniem spod rzęs.

dlaczego więc nie podszedłeś
i nie powiedziałeś mi tego?

 

help! 4/12/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 13:43

zatonęłam w morzu
kaszlu,
recept,
bólu,
tablet,
temperatur,
termometrów.

i śpię
snem wietrznym.
(bo brzmi lepiej niz ropnym.)

 

pół-pers. 23/11/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 15:04

kot się łasi,
łasi-kot.
kot mruczy i się tuli,
głaszczy-kot.

do kotów mówię
po szwedzku,
poli-kot?

 

w niedziele wieczorem. 16/11/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 22:07

cała bym chciała
zamienić się w czoło,
miejsce matczynego ciepłego pocałunku.

 

ze zbioru prawd codziennych. 13/11/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 20:22

tylko porządek
ma siłę zatrzymania czasu.
tylko zatrzymany czas,
daje spokój.

eller hur?

 

zapachem. 11/11/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 09:49

na jakimś przejściu,
mijała mnie grupka robotników
w ubrudzonych,
ubłoconych,
odblaskowych
spodniach drelichowych,
tak bardzo przyziemnych,
że sie już bardziej nie da.

tylko, że oddychali kawą,
wprost mnie w nozdrza.

 

wydaje się, że więcej się już nie da. 30/10/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 20:49

w powietrzu wyczuwa się
zbyt duże stężenie klęsk.

wymyśl coś ciekawego,
a przytrafi się to mnie.
gratis.

a jednak.

 

czy to zdrowo tak? 18/10/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 21:17

dla jednych
zaczyna się od miękkich zlepków ust.
dla innych
kończy na zardzewiałych sprężynach
wyłuskiwanych spośród watoliny.

ale łączy ich jedno:
sposób kalkulowania rzeczywistości.

monotematyczny instynkt,
który prowadzi ich zawsze w tą samą stronę.

 

na tę chwilę. 15/10/2008

Kategoria wpisu: słowa — kurtynka @ 23:03

marzę,
żeby przedpołudniem
otworzyć oko,
leniwie przeciągnąć się,
w pidżamie przemierzać
trasę kuchnia - posciel
z kubkiem kawy w dłoni.
potem siąść przy biurku,
podwinąć nogę,
wąchać parujący napój,
przejechać dłonią po potarganych włosach,
westchnąć,
zamruczeć.

proste, nie?
nie.